Kartka będzie anulowana?

Udział Huberta Wołąkiewicza w kolejnym spotkaniu Lecha nie jest wykluczony. Klub zapowiedział, że odwoła się od decyzji arbitra w Komisji Ligi.

Feralna sytuacja w meczu Lecha z Zawiszą przypada na 83. minutę pojedynku w Bydgoszczy. Piłkarze Kolejorza prowadzili 2:0 i nie mieli większych problemów z kontrolowaniem boiskowych wydarzeń. Aż do momentu, w którym sędzia Paweł Raczkowski podjął problematyczną decyzję o podyktowaniu rzutu karnego dla gospodarzy. To nie był koniec nieszczęść niebiesko-białych, bowiem arbiter ukarał czerwoną kartką kapitana drużyny, Huberta Wołąkiewicza. – Z pewnością odwołamy się od tej decyzji do Komisji Ligi – zapowiadał na wtorkowym briefingu prasowym Jerzy Cyrak, asystent trenera Mariusza Rumaka.

Wątpliwości na temat spornej sytuacji nie ma Marcin Kamiński. Drugi ze środkowych defensorów Lecha był bardzo blisko całego wydarzenia. – Wydaje mi się, że innej opcji niż anulowanie tej kartki nie ma – mówi. – Oglądaliśmy powtórki wiele razy i, nawet gdyby był ten karny, to faul nie był na czerwoną kartkę. Sam stałem obok i tę akcję można było przerwać. W ogóle nie zgadzam się z tym, że rywalom należała się jedenastka – dodaje popularny „Kamyk”.

Lech wcale nie stoi na straconej pozycji. W historii Komisji Ligi były sytuacje, w których anulowano kary. W tym sezonie chociażby obrońcy stołecznej Legii, największego rywala Kolejorza w walce o mistrzowski tytuł. Wówczas „ułaskawiono” Jakuba Wawrzyniaka, choć w telewizyjnych wywiadach szef kolegium sędziów nie kwestionował słuszności tej decyzji. Ostatecznie karę anulowano, mimo że sytuacja legionisty była bardziej kontrowersyjna. Wiele telewizyjnych powtórek nie potwierdziło słuszności decyzji sędziego Raczkowskiego z poniedziałkowej konfrontacji.

Sytuacja kadrowa niebiesko-białych skomplikowała się jeszcze bardziej. Za protesty przy owej sytuacji żółtym kartonikiem ukarany został Krzysztof Kotorowski. Dla bramkarza poznańskiej ekipy to czwarte upomnienie w tym sezonie, więc nie zagra w najbliższym pojedynku z Górnikiem Zabrze. W tym przypadku działacze Lecha nie będą odwoływać się od decyzji. – Faul był bezpośrednio związany z Hubertem. Krzysztof dość impulsywnie, ale słusznie, zareagował w obronie zespołu. Nie wiem, czy to kwalifikowało się na żółtą kartkę. Sędzia tak uznał, więc musimy się z tym faktem pogodzić – ocenił sytuację Jerzy Cyrak.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*